Ciśn.: 1020 hPa
Wiatr: 18 km/h 
~MC: Mi nowość jak już od 4 miesięcy oglądam w standarcie MPEG-4, teraz dochodzą noe kanały
~Teżemeryt: Grajewiaku masz rację ale obecnie tzw główni działcze OSP szczuczyn naczele z ich prezesem są tam tylko i wyłącznie dla kasy i ich ...
~Grajewiak: 'darmozjad strażak' i inni ochotnicy. Nie jestem strażakiem ale obiektywnym obserwatorem. Cyba wszyscy postradaliście umysły! Co oznacza skrót ...
~Obserwator: Gratulacje dziewczęta z Niedźwiadnej. Jesteście rewelacyjne, pozdrawaim i życzę sukcesów na etapie ogólnopolskim. :))))
~Wasosz: Po zdjeciach mozna wnioskowac, ze wiekszosc mieszkancow Szczuczyna, to Strazaki.Ryzy Donek z bulem Bronkiem moga byc zadowoleni ze armia ochotnikow ...

Pracownik Biebrzańskiego Parku Narodowego Bogusław M. (lat 46) 9 lutego stanie przed Sądem w Grajewie jako obwiniony o ... kłusownictwo! Policja w Mońkach zarzuca mu, że 25 czerwca 2011 roku na starorzeczu Biebrzy Żaczkowo (między Osowcem a Białym Grądem), w strefie objętej absolutnym zakazem połowu, miał na tratwie sieci rybackie. Bogusława M. i czterech innych mężczyzn, w tym myśliwych z koła łowieckiego „Łoś” (obwiniony również jest myśliwym) 25 czerwca wieczorem znajdowali się na tratwie, która spływała z Osowca w dół Biebrzy. Gdy szukali miejsca do zacumowania, podpłynął patrol, złożony ze strażnika BPN i dwóch policjantów z Białegostoku. Kazali wszystkim opuścić tratwę i dokonali przeszukania. Na tratwie znajdowały się dwie beczki. „Na pytanie, co w nich jest, Bogusław M. odpowiedział że tylko ubrania, nic więcej. Po opróżnieniu beczek na dnie znaleźliśmy w workach foliowych 2 sieci rybackie długości ok. 30 m każda”, napisał w notatce służbowej strażnik z patrolu. Okazało się też, że żaden z obecnych na tratwie nie posiada dokumentów zezwalających na połów w strefie objętej zakazem. Jeden z legitymowanych podał policjantom fałszywe nazwisko! Wszyscy zostali ukarani mandatami, a przeciwko Bogusławowi M. policja dodatkowo wniosła sprawę o wykroczenie. Nie przyznają się do winy. Bogusław M. twierdzi, że sieci zastawili w rzece kłusownicy. Jak je zauważyli, zdjęli i włożyli do beczki, „bo strasznie śmierdziały”. Zapewniał, że następnego dnia chciał je oddać komendantowi straży parkowej. Fakt zatajenia przed patrolem zawartości beczek tłumaczył ... zaskoczeniem! Pozostali mężczyźni potwierdzili tę wersję.
kontakty-tygodnik.com.pl
Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu i w żaden sposób nie odzwierciedlają poglądów prezentowanych przez właścicieli i administratorów serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
Nie zostały wpisane jeszcze żadne komentarze...